Reklama
  • Czwartek, 10 listopada 2016 (15:00)

    Kiedy warto dać drugą szansę

Nie zawsze jeden błąd przekreśla przeszłość. Ale i nie wszystko można wybaczyć. Jak zadbać o swoje uczucia i podjąć mądrą decyzję, której nie będziesz żałować?

Niełatwo decydować o sprawach najważniejszych, kiedy ma się złamane serce. Wtedy trudno myśleć racjonalnie. Ale gdy w związku dochodzi do kryzysu, na przykład zdrady, pewne postanowienia powinny zapaść szybko.

Czasem to druga osoba stawia nas przed faktem. Ale bywa, że same musimy rozstrzygnąć o przyszłości małżeństwa. Czym się wtedy kierować? Jak zadbać o swoje uczucia i podjąć mądrą decyzję, której za jakiś czas nie będziemy żałować?

Historia Joanny

Reklama

Dwa lata temu uroczyście obchodziliśmy z Tomkiem piętnastą rocznicę ślubu. Było przyjęcie i życzenia kolejnych szczęśliwych lat. A miesiąc później, kiedy dzieci wyjechały na ferie, mój mąż przyznał się do zdrady. To był szok! Nie miałam wcześniej żadnych podejrzeń, nawet mi przez myśl nie przeszło, że dzieje się coś złego. Dowiedziałam się, że romans trwał krótko, został definitywnie zakończony, Tomek wstydzi się tego, co zrobił. Milczałam, gdy spytał, czy mu wybaczę. W głowie kołatały mi pytania: „kiedy?”, „dlaczego?”, „jakim cudem niczego nie zauważyłam?”. A gdy szok minął, ogarnęła mnie wściekłość. Mąż chciał rozmawiać, coś wyjaśniać. A ja nie mogłam na niego patrzeć. Poprosiłam, żeby wyprowadził się z domu.

Dręczyło mnie pytanie: dlaczego?

Kiedy trochę ochłonęłam, poczułam, że chcę dowiedzieć się czegoś więcej. Nie, nie o tej kobiecie. Ale dalej dręczyło mnie pytanie: „dlaczego?”. Przecież byliśmy fajną parą. W łóżku i w życiu. Ufałam mu bezgranicznie, bo nigdy mnie nie zawiódł – aż do teraz. Czego szukał u innej? Dlaczego nie powiedział, że czegoś mu brak?

Tomek nie potrafił jednak niczego sensownie wytłumaczyć. Mówił, że sam się nad tym zastanawia. Może dlatego, że byłam jego pierwszą dziewczyną, więc chciał zobaczyć, jak to jest z innymi. W kółko powtarzał: „kocham cię”, „to się już nie powtórzy”. Ja krzyczałam, że wszystko popsuł, a udając na rocznicy idealnego męża, pewnie nieźle się bawił. Na pytanie, po co się przyznał, odpowiedział, że sekret mu ciążył, ale teraz żałuje swojej otwartości.

„Przynajmniej szczerze – skomentowała moja siostra. – Inny zacząłby ci mydlić oczy albo wmawiać, że to twoja wina”. Tomka więc broniła nawet moja siostra. Dzieciom nie powiedziałam, o co chodzi, więc patrzyły na mnie z pretensją. Bez przerwy pytały, kiedy tata znowu z nami zamieszka. Zaczęłam się zastanawiać, czy kilka tygodni może przekreślić dwadzieścia lat życia. Dobrego życia.

Patrzę na nas realistycznie

Pozwoliłam mu wrócić. Ale trochę trwało, zanim naprawdę mu przebaczyłam. A jeszcze dłużej, nim znowu wpuściłam go do sypialni. Ta historia oczywiście bardzo zmieniła moje małżeństwo. Dziś po prostu patrzę na nie bardziej realistycznie.

Kiedyś opowiadałam, że nigdy się nie rozstaniemy, że jestem Tomka pewna na sto procent. Może dzięki temu doświadczeniu mocniej stąpam po ziemi?

Zaczęłam myśleć, co będę robić, gdy dzieciaki dorosną. Zapisałam się do kółka rowerowego. Jeździmy na superwycieczki. Tomek też się przyłączył.

Droga do przebaczenia

1. Sprawdź, czy da się ułożyć plan naprawczy

Kryzys w związku jest efektem nierozwiązanych problemów, które czasem zamiatamy pod dywan. Dlatego samo wybaczenie nie wystarcza. Kluczowe jest, czy potrafimy znaleźć prawdziwą przyczynę kryzysu, a potem ją zlikwidować.

Gdy na przykład zdrada wynika z oddalenia (praca w innym mieście), rozwiązaniem może okazać się powrót. Żona Tomka była jego pierwszą dziewczyną i to prawdopodobnie stało się jego kompleksem.

Kiedy „sprawdził się” przy innej, pokusa skoku w bok znikła. Być może oboje powinni popracować nad tym, by do relacji wróciła namiętność. Dopiero wspólne ułożenie planu naprawczego daje nadzieję na pokonanie trudności.

2. Który to raz?

Każdy ma prawo do błędu. Dlatego twój mężczyzna zasługuje na kolejną szansę, pod warunkiem że nie jest recydywistą. Jeżeli dotąd nie przyłapałaś go na „wykroczeniach” i kłamstwach, łatwiej założyć, że zdrada była tylko potknięciem.

Błędy bywają czasem konieczne, żeby dojrzeć, coś zrozumieć. Ale gdy zdarzają się wciąż i wciąż, wniosek jest jeden: lekcja nie została odrobiona. A to może oznaczać, że niewierność nie była pomyłką, lecz należy do stałego repertuaru zachowań.

3. Czy umiesz zapomnieć?

Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale oczywista. Niekiedy wydaje się, że potrafimy przejść do porządku dziennego nad faktem, że ktoś nas zranił. Zrozumieć (pozornie) jego punkt widzenia. A potem okazuje się, że ciągle tkwimy w poczuciu krzywdy.

Czy rzeczywiście umiesz oddzielić przeszłość grubą kreską? Nie wracać do bolesnych wydarzeń, zadręczać się nimi ani nie wypominać ich partnerowi? Jeśli tak – możecie ruszyć dalej. Naprawdę przepracowałaś problem.

Tekst: Maria Barcz

Olivia

Zobacz również

  • Moja siostra zawsze była bardzo wierząca. Angażowała się w sprawy parafii, no i była starą panną. Ja od dawna miałam męża i dzieci, a ona żyła właściwie sama. Czasem kogoś miała, ale żadna... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.