Reklama
  • Czwartek, 10 listopada 2016 (15:00)

    Jestem szczęśliwsza bez niego

„Romans mojego męża nie był tajemnicą. Od dłuższego czasu żalił się kolegom, że nic już nas ze sobą nie łączy”.

Romans mojego męża wyszedł na jaw przez SMS. Pewnego wieczora siedzieliśmy przed telewizorem, kiedy rozległ się dzwonek wiadomości. Jarek zerknął na telefon. Twarz mu się rozpogodziła, a oczy rozbłysły. Ale gdy spytałam, co się dzieje, nagle skrzywił się: „Daj spokój, znów szykuje się wyjazd w pracy”.

Reklama

Coś mnie tknęło. Gdy wyszedł z pokoju, po raz pierwszy w życiu zajrzałam do jego komórki. Tak dowiedziałam się, że Jarka łączy coś z koleżanką z biura.

Niewielka cena

Kolejne dni to był koszmar. W rozmowach ze znajomymi odkrywałam nieznane oblicze swojego męża. Romans Jarka nie był w firmie tajemnicą. Od dłuższego czasu żalił się, że nic już nas ze sobą nie łączy, a on nie rozwodzi się tylko ze względu na córkę.

Niestety, zapomniał mnie o tym poinformować. Wprawdzie mieliśmy w przeszłości różne kryzysy, ale jak na ironię, w ostatnich miesiącach układało nam się świetnie. Przynajmniej w moim odczuciu.

Jarek zamieszkał u kochanki. Ale po pół roku znowu zapukał do drzwi. Nowy związek okazał się pomyłką. „Byłem głupi. Ale teraz przynajmniej wiem, co straciłem” – powiedział.

Uwierzyłam mu, bo bardzo się zmienił. Na każdym kroku okazywał mi uczucie. Przynosił kwiaty, co dotąd się nie zdarzało. Pomyślałam nawet, że zdrada może być ceną wartą zapłacenia za to, że się wreszcie opamiętał.

Zostawił tylko list

Sielanka trwała rok. A potem wrócił dawny Jarek. Nieobecny myślami, wiecznie zajęty, „bo ktoś musi utrzymać rodzinę”. Zaczęły dochodzić mnie plotki. Podobno widziano go z jakąś kobietą, podobno narzeka, że nie da się ze mną wytrzymać.

Zauważyłam, że zakodował komórkę, ale kiedy poruszyłam ten temat, wściekł się, że znów grzebię mu w telefonie. Pewnego dnia po powrocie z pracy zastałam pusty dom. Jarek nie zdobył się na rozmowę. Zostawił tylko list, w którym napisał, że będę szczęśliwsza bez niego.

Układam więc sobie życie sama. W jednym muszę mu przyznać rację – jestem dziś spokojniejsza. Mam jednak do siebie pretensję, że wtedy uległam. Zmarnowałam niepotrzebnie dwa lata życia.

Kiedy powiesz sobie dość? 1. Miłość to nie wszystko

Niewierność, choć zawsze bolesna, niejedno ma imię. Bo zdradzić można na wiele sposobów. Jedni starają się nie powiększać ogromu krzywdy. Inni, jak Jarek, dodatkowo upokarzają żonę, upubliczniając romans i pomówieniami, niszcząc jej reputację.

Jeśli twój partner nie oparł się pokusie, zapytaj siebie, czy mimo wszystko dalej uważasz go za przyzwoitego człowieka. Weź pod uwagę okoliczności zdrady. Czy w jakikolwiek sposób świadomie cię poniżył? Manipulował twoimi emocjami? Jak zachował się, gdy sprawa wyszła na jaw? Kręcił, próbował obwiniać ciebie lub kochankę?

Jeśli tak, to dyskwalifikuje go jako osobę, na której można polegać. Nawet największa miłość z twojej strony nie uratuje relacji, w której brak lojalności oraz uczciwości.

2. Złe powody dania drugiej szansy

Gdy dowiadujemy się o zdradzie, świat się wali. Wtedy gdy najbardziej potrzebujemy siły, czujemy się słabe i samotne. A wówczas decyzja o pozostaniu z niewiernym mężem może zostać podjęta z tzw. niewłaściwych powodów. Bo ulegamy namowom bliskich, którzy radzą, by nie działać pochopnie.

Przeraża nas wizja samotności lub kłopotów finansowych. Albo nie chcemy, by dziecko wychowywało się w rozbitej rodzinie. No i on przecież wyraża skruchę...

To oczywiste, że bierzesz pod uwagę wszystkie czynniki i okoliczności, ale posłuchaj również intuicji. Gdy wybór rozwiązania cię przytłacza, pomyśl o nim w następujący sposób. Teraz pragniesz tylko, by sytuacja wróciła do normy.

Jednak nie myśl o teraźniejszości. Wyobraź sobie, jak na swą decyzję spojrzysz za pięć, a nawet dziesięć lat. Gdy czujesz, że to zły ruch, a ty zbyt wiele poświęcisz dla niepewnego skutku, prawdopodobnie tak właśnie jest.

3. Spojrzenie z dystansu

Istnieje jeszcze jedna metoda pozwalająca w krytycznych momentach oddzielić emocje od faktów. Wyobraź sobie, że zdrada przydarzyła się nie tobie, ale twojej przyjaciółce. I teraz to ona relacjonuje ci wszystko ze szczegółami.

Jakie masz opinie i wrażenia? Czy bez względu na to, że przyjaciółka cierpi, doradzisz jej, by zakończyła związek, czy przeciwnie – dała partnerowi szansę? Dystans pomoże ci ocenić sytuację obiektywnie.

Psychologowie wskazują, że ten sposób jest bardzo pomocny, kiedy targają nami bardzo silne uczucia.

Niewierność jest ostrzeżeniem

Olivia: Gdy w grę wchodzi zdrada, chcemy spakować oszusta i wystawić go za drzwi.

Joanna Konczanin: Emocje nie są dobrą podpowiedzią w takiej sytuacji. Zanim przejdziemy do działania, dobrze byłoby je odreagować. Możemy napisać do partnera list, w którym wyrzucimy swoje żale, a potem podrzeć kartkę.

Lub wyobrazić sobie, że on siedzi naprzeciwko i wygarnąć do pustego krzesła, co nam leży na sercu. Dopiero gdy poczujemy ulgę, możemy zacząć rozmawiać we dwoje.

O.: To wciąż bardzo trudne...

J.K.: Wielu o kryzys w związku obwinia jego końcowy produkt ― zdradę. Warto sobie jednak uświadomić, że coś niedobrego zaczęło dziać się wcześniej. Gdy zrozumiemy, że niewierność jest ostrzeżeniem, zaczniemy inaczej na nią patrzeć. Przede wszystkim jak na zachętę do tego, by poszukać, co poszło nie tak.

O.: Jak to zrobić?

J.K.: Proponuję, żeby para sporządziła dwie listy. Niech każde z partnerów wypunktuje, jakie wartości oraz potrzeby są dla niego w małżeństwie najważniejsze. I jak były one dotąd realizowane. A potem niech porównają to, co napisali.

Jeżeli ich oczekiwania w dużej mierze się pokrywają, bo największe znaczenie ma dla nich na przykład wychowanie dzieci, mają szansę wyjścia na prostą.

O.: Tak po przyjacielsku, ramię w ramię? Żadnego szukania winnych?

J.K.: Jeżeli kobieta postanowi, że będzie ratować małżeństwo, ma dwa wyjścia. Albo ustawi się w roli ofiary i będzie pałała chęcią odwetu, albo będzie naprawiać relację. Lecz tylko wtedy, gdy przyjmie ten drugi wariant, zajdzie jakakolwiek zmiana.

Gdy mamy o sobie myśleć jak o kimś skrzywdzonym, to lepiej dać sobie spokój.

O.: Cały wysiłek ma być po naszej stronie?

J.K.: Nic podobnego! Partner też powinien wykonać konkretną pracę. Ale ostrzegam przed sytuacją, w której kobieta latami karze mężczyznę za grzechy. Albo taką, gdy jedna strona stawia warunki, a druga ma je pokornie spełniać. To się nie sprawdza.

Olivia

Zobacz również

  • Żaden psycholog nie jest cudotwórcą. Dlatego warto wiedzieć, w jakich kryzysowych sytuacjach naprawdę może nam pomóc. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.